środa, 24 września 2014

.14 "nie masz gdzie spać, co?"

DZIĘKUJĘ za Wasze komentarze :*
Rozdział trochę spóźniony, bo brutalna rzeczywistość zmusiła mnie do zarywania nocy na rzecz przygotowania do egzaminów...
Ale już prawie po wszystkim, więc łapcie kolejną część :)
będzie uroczo i sennie

___________________________________________________________________


Po tym jak zamknęła cicho drzwi, uśmiechnęła się lekko do siebie. W sumie odniosła pewien sukces, bo Zayn ani na nią nie nawrzeszczał, ani nie postanowił jej zignorować, a co ważniejsze nawet się do niej uśmiechał. Dużo bardziej wolała go w tym wydaniu. Ogólnie poczuła się lepiej jeśli chodziło o jej przebywanie u chłopaków, bo nawet brunet powiedział, że nie chciałby, żeby się wyprowadzała, więc stwierdziła, że jest funkcja, którą może pełnić, w tym domu przepełnionym facetami. Chyba czasem przydałaby im się kobieca intuicja. Z delikatnym uśmiechem błąkającym się po jej ustach zbiegła po schodach i wkroczyła do kuchni, gdzie nadal znajdował się Niall podjadając orzeszki. Chłopak spojrzał na nią i po chwili, ku jej konsternacji, wybuchnął śmiechem. Dziewczyna zatrzymała się na chwilę, ale właściwie zaraz potem wzruszyła ramionami i podeszła bliżej blondyna, z uśmiechem wkradającym się na jej usta.
 - No co? - zapytała z rozbawieniem w głosie.
 - Twoja mina wskazuje jakby udało ci się co najmniej wynegocjować pokój na świecie. - powiedział Niall z szerokim uśmiechem na ustach, gdy już przestał się śmiać.
 - Ej, nie śmiej się ze mnie. - Dźgnęła go lekko w bok.
 - No to powiedz.... jak było? Bestia cię nie pożarła? Otworzył ci drzwi w ogóle? Niesamowite... - podśmiewał się blondyn z jej wyczynu, jakim było dostarczenie jedzenia do jaskini potwora. 
 - Śmiejesz się, więc ci nie powiem. - Wystawiła język w jego stronę. - Ale wiedz, że wcale nie rozszarpał mnie na strzępy za przeszkadzanie, a nawet wpuścił mnie do pokoju. - Blondyn ze zdziwieniem podniósł brwi do góry. 
 - Wpuścił cię do swojego pokoju? - Dziewczyna pokiwała głową. - No to... muszę przyznać, że masz na niego ciekawy wpływ. Jak ma zły nastrój to czasem wpuszcza tylko Liama i to nie zawsze, a reszty w ogóle nie chce widzieć.
 - I co? Dlatego nie chcieliście go zawołać na obiad? - Spojrzała na chłopaka z politowaniem. - A jakby umarł tam z głodu? Byłoby wam smutno. - Uśmiechnęła się zawadiacko i wyszła z kuchni.
 - A mi nie zrobisz kanapek?! - usłyszała za sobą wołanie i uśmiechnęła się szerzej.
 - Niall, jesteś w kuchni, rączek ci nie urwało to sobie zrób, bo ja idę spać! - odkrzyknęła mu śmiejąc się. Właściwie wcale nie miała zamiaru iść spać, ale ostatecznie co lepszego miała do roboty... Pomyślała, co prawda, że mogłaby w końcu poćwiczyć na rurze, ale rozleniwienie ją pokonało i zaczęła wdrapywać się na schody...


*****


Otworzył kolejną teczkę, wysypując z niej zawartość na podłogę i cicho zaklął pod nosem przerzucając jej zawartość. Nadal nie mógł znaleźć poszukiwanych informacji. Potrzebne mu były pewne dane, a jakby się rozpłynęły. Schował twarz w dłoniach i chwilę siedział bez ruchu. Nabrał powietrza do płuc, by po paru sekundach powoli je wypuścić, potarł zmęczoną twarz dłońmi i wstał przeciągając się. Chwycił czarne włosy pomiędzy palce i z frustracją za nie pociągnął. Jak to możliwe, że pracuje z taką bandą idiotów? Zwykle jakoś był w stanie się z nimi dogadać, ale obecnie miał ochotę ich pozabijać. Nie dość, że spaprali ważną sprawę, to teraz nie potrafili znaleźć jednej osoby, z którą potrzebował się skontaktować. Spojrzał na zegarek, stwierdzając, że jest druga w nocy. Wyszedł z pokoju i zszedł do kuchni napić się wody. Wracając, powoli wchodził na schody, chcąc udać się z powrotem do siebie. Był naprawdę sfrustrowany i wkurzony. Miał mieć spokój. Specjalnie pozamykał kilka spraw. Ale oczywiście nie! Stanął na szczycie schodów i mimowolnie spojrzał na drzwi prowadzące do pokoju, gdzie spała szatynka i zanim się powstrzymał opierał dłonie o drewno oddzielające go od dziewczyny. Uśmiechnął się lekko na wspomnienie tego jak dzisiaj speszona i niepewna, ale jednak przyszła do niego, mimo, że najwyraźniej budził w niej jakiś strach. Nie chciał, żeby dziewczyna się go bała, ale nie mógł nic na to poradzić, taką już miał naturę. Jedna z jego rąk zjechała na zimną metalową klamkę, która szybko poddała się naciskowi. Szatynka najwyraźniej nie bała się aż tak bardzo, bo nie zamykała się na klucz na noc. Brunet powoli uchylił drzwi i cicho wślizgnął się do ciemnego pokoju. Bezszelestnie zbliżył się do łóżka i stanął przyzwyczajając oczy do mroku panującego w pomieszczeniu. Po chwili dostrzegł zarys sylwetki dziewczyny. Leżała na środku łóżka wtulona w poduszkę i skulona, tak, że wydawała się jeszcze mniejsza w stosunku do powierzchni materaca. Miała w sobie coś z dziecka. Zayn lubił to, że Ivy się nie malowała, a przez to jej pełne usta i duże oczy nabierały jeszcze bardziej niewinnego wyglądu. Uśmiechnął się lekko, myśląc o tym, że gdy była przestraszona, jej oczy robiły się ogromne, co go jeszcze bardziej fascynowało. Leżała na boku, z twarzą zwróconą w jego stronę. Włosy, mimo spięcia, niesfornie opadały na jej twarz, a usta były delikatnie rozchylone. Brunet wyciągnął rękę i zbliżył do jej skroni, odgarniając kosmyki, które zawędrowały na jej policzek. Potem przesunął palce niżej, przez policzek, aż do brody. I wtedy stało się coś czego się nie spodziewał...


*****


... poczuła lekki dotyk na policzku, który przemieścił się na jej podbródek. Jęknęła cicho niezadowolona, bo przecież spała, a coś jej przeszkadzało... Wysunęła rękę, chcąc strzepnąć to, co było na jej twarzy, ale zamiast jakiegoś owada, natrafiła na dłoń. Ciepłą, dużą dłoń, na której zacisnęła swoją drobną rękę. Chwilę trzymała ją w uścisku, po czym niechętnie uchyliła powieki.
 - Zayn? To ty? - zachrypiała cicho wpatrując się w sylwetkę nad sobą. Panował półmrok, a ona widziała jak przez mgłę, bo ledwo uchyliła powieki. Ciągle trzymając chłopaka za rękę usiadła i sięgnęła do małej lampki koło łóżka.
 - Masz bardzo lekki sen, mała. - zachrypiał równie cicho jak ona. Dziewczyna uwolniła jego dłoń i usiadła pewniej, spoglądając sennie na chłopaka. Miała lekki sen, i byle dźwięk mógł ją zbudzić, ale jej mózg nie funkcjonował wtedy zbyt sprawnie.
 - A ty jesteś tu, żeby to sprawdzić? - zapytała ziewając lekko.
 - Nie... ja... nie wiem... szukałem dokumentów i zrobiło się późno, a ja... - zaczął się tłumaczyć, ale chyba sam nie wiedział, co go tam sprowadziło. Westchnął głośniej niż zamierzał i przetarł dłońmi oczy.
 - Nie masz gdzie spać, co? - zapytała zamykając oczy. Pomimo umysłu zamroczonego snem, wydawało jej się, że pamięta, że w całym pokoju chłopaka panował straszny rozgardiasz. Usłyszała jego cichy śmiech.
 - No, o tym nawet nie pomyślałem. Ostatnio za bardzo nie używałem łóżka...
 - To chodź... ja i tak zajmuję miejsce mniej niż pół osoby.... - Przeczołgała się na drugą połowę łóżka i zwinęła się w kłębek, podciągając kolana do klatki piersiowej. Przez chwilę pogrążyli się w zupełnej ciszy.
 - Jesteś pewna, że chc.... - Zaczął, ale nie dała mu skończyć.
 - Zayn... wyglądasz jakbyś miał tu zaraz trupem paść, więc może będzie ci przyjemniej na łóżko niż na podłogę? - stwierdziła i chyba go tym przekonała. Był rzeczywiście wściekle zmęczony i dawało mu się to we znaki, ale był naprawdę zdeterminowany, żeby znaleźć potrzebne mu informacje. Nie przejmując się koszulką i spodniami, położył się na łóżku i zgasił światełko małej lampki.


*****


 - Zayn... - usłyszała w zaspanym umyśle imię chłopaka. - Zayn... obudź się... - Jednak nie był to jej głos. Nie. Był to głos prawdopodobnie Liama. Chciała odwrócić się w stronę chłopaka i powiedzieć mu, że chyba pomylił pokoje, ale... nie mogła. Tak dosłownie. Ciężar spoczywający na jej klatce piersiowej uniemożliwiał wykonanie jej jakiegokolwiek ruchu. W końcu lekko odchrząknęła.
 - Liaaam... co się dzieje? - zachrypiała sennie.
 - Potrzebny mi na chwilę Zayn. To ważne. - usłyszała głos szatyna, bo zdążyła w międzyczasie zamknąć oczy.
 - Zaaayn?
 - No...
 - Ale on był taaaki niewyspany.... - zaczęła sobie przypominać jego nocną wizytę.
 - Nie budziłbym go normalnie, ale to naprawdę ważne. - znowu otworzyła oczy trochę się rozbudzając i w końcu do jej umysłu doszedł powód wizyty szatyna. Mentalnie walnęła się ręką w czoło i trochę mocniej zacisnęła palce na ciepłym materiale znajdującym się cały czas pod nimi.
 - Zayn. - spojrzała na już widoczną głowę chłopaka, gdyż musiało być już rano i słabe światło przedzierało się przez zasłony. Właśnie głowa bruneta stanowiła ów ciężar, przez który nie mogła się poruszyć. W ogóle spała w nietypowej dla siebie pozycji, bo zwykle leżała na boku z podkulonymi nogami, a obudziła się będąc na plecach i całkiem wyprostowana. Zayn zrobił sobie z niej poduszkę, przyklejając policzek i skroń do jej dekoltu i lekko obejmując ramieniem jej brzuch. Ona, za to, trzymała go delikatnie za barki, zaciskając palce na materiale jego koszulki. - Zayn... Zayn... - powiedziała nieco głośniej, ale chłopak nadal spał jak zabity. Przeniosła dłonie na kark i policzek bruneta i zaczęła go delikatnie głaskać. - Zayn. Obudź się. Wstawaj. Liam czegoś chce. Powiedział, że to ważne. Zayn... - powiedziała pewniejszym głosem i w końcu doczekała się reakcji. Chłopak mruknął niezadowolony (tu świetnie go rozumiała) i podniósł lekko głowę, kierując na dziewczynę spojrzenie półprzymkniętych oczu.
 - Ivy? - wychrypiał.
 - Liam czegoś potrzebuje... - przeniosła wzrok z bruneta na szatyna przypatrującego się tej całej scenie.
 - Liam? - zapytał lekko zdezorientowany i w końcu obrócił głowę podążając za wzrokiem dziewczyny.
 - Zayn. To ważne. - włączył się szatyn. - Dzwonił Luke. Mówił, że nie mógł się do ciebie dodzwonić. - Ta informacja zmotywowała zaspanego chłopaka do podniesienia się. Usiadł na łóżku przecierając twarz dłońmi jakby próbował się rozbudzić.
 - Liam... w moim pokoju, dobra? Już tam idę... - mruknął. Szatyn musiał się zgodzić, bo Ivy usłyszała ciche kroki. Teraz, gdy była uwolniona, obróciła się na bok i przyciągnęła do siebie kolana. Materac po obu jej stronach lekko się ugiął, a ona poczuła jak jej twarz owiewa ciepłe powietrze.
 - Dziękuję. - usłyszała jego cichy szept przy uchu, a zaraz potem poczuła jego ciepłe usta gdzieś w kąciku swoich. Łóżko zostało odciążone, a ledwo słyszalne kroki na chwilę zmąciły senną, poranną ciszę...

___________________________________________________________________

i jak?
dajcie znać,  a ja będę z bananowym uśmiechem pisać kolejny kawałek.
 :D

8 komentarzy:

  1. <3 słodki rozdział

    OdpowiedzUsuń
  2. Ojej kochany !!!:* ♡♡♡

    OdpowiedzUsuń
  3. Super blog i rozdział . Naprawdę podziwiam kreatywność szacunek w Twoja stronę :D

    OdpowiedzUsuń
  4. O matko jakie ty cuda piszesz kobieto... Umm...nie wiem co powiedzieć poprostu brak mi słów w pozytywnym słowa znaczeniu;D nie mogę doczekać wie nn pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Wspaniały jak zawsze kochana. Nie mogę nadziwić sie twoim talentem pisarskim. Wszystko jest tak spójne. No już nie wspomnę o fabule idealnie @love_hariana :D

    OdpowiedzUsuń
  6. dopiero zaczełam czytać ale jest boski czekam na dalszy ciąg ;D

    OdpowiedzUsuń
  7. ❤❤❤❤❤❤❤

    OdpowiedzUsuń
  8. <3 kiedy następny?

    OdpowiedzUsuń