poniedziałek, 6 października 2014

.15 "ja jedyna się nie boję"

Cześć kociaki
Strasznie Was przepraszam, że tak długo to zajęło, ale ciągle nie miałam czasu dokończyć pisania... Chciałam wstawiać mniej więcej jeden rozdział na tydzień, ale jakoś nie do końca mi to jeszcze wychodzi. Wpadłam na pomysł, że zrobię tu gdzieś po prawej okienko, gdzie będę Wam pisać kiedy rozdział, albo jakieś informacje, jakby coś miało się przeciągnąć ^^
A teraz: bardzo bardzo wam dziękują za komentarze, nie wyobrażacie sobie jaki mam banan na ryjku jak je czytam :D w ogóle pod ostatnim rozdziałem to jest rekord jak na razie :D 
także DZIĘKUJĘ Wam wszystkim i za czytanie i wyjątkowo dziękuję tym, którzy też zostawiają mi ślad po sobie :*
No a tu, proszę, kolejny kawałeczek, mam nadzieję, że się Wam spodoba.
See you soon :)

_____________________________________________________________________

Jakiś czas później Ivy w końcu całkowicie się rozbudziła, bo po wyjściu Zayna, leżała trochę półprzytomna, co jakiś czas przysypiając, żeby po chwili wrócić do świadomości. Ostatecznie jednak, wygrzebała się się spod kołdry, umyła, ubrała i wyszła z pokoju, chcąc sprawdzić, co dzieje się w domu. Najpierw skierowała się do kuchni, żeby napić się wody. Po przekroczeniu progu zatrzymała się na moment widząc rozmawiających Nialla i Zayna. Blondyn jak zwykle coś podjadał, a brunet pił kawę.
 - Czy przez ostatnie dni twoje ciśnienie niewystarczająco się podniosło, że jeszcze kawę w siebie wlewasz? - mruknęła przechodząc do szafki ze szklankami.
 - Wiesz, że życie ma 100% wskaźnik śmiertelności? - powiedział Zayn z lekkim uśmiechem. - I tak wszyscy umrzemy, więc czemu nie mieć trochę przyjemności z życia.
 - Czy to nie jest trochę zbyt pozytywne nastawienie jak na ciebie? - zaśmiała się – Czyżby twoja banda idiotów znalazła to, czego potrzebowałeś?
 - Dokładnie tak.
Wlazła na blat i zaczęła sączyć wodę. Przyglądała się zadowolonemu brunetowi, który wrócił do rozmowy z Niallem. Gołym okiem było widać, że chłopak jest w dużo lepszym nastroju. Gdy w czasie rozmowy, przyłapał ją na bezczelnym gapieniu się na niego, rzucił jej rozbawione spojrzenie i lekki uśmiech. Ona też wewnętrznie się uśmiechnęła i odczuła spokój. Dopiero po zniknięciu jakiegoś niepokoju odczuła, że gnieździł się gdzieś tam w jej środku. Gdy wypiła już swoją wodę, zostawiła chłopaków samych i wróciła do pokoju. Chwilę myślała, co ma ze sobą zrobić, ale ostatecznie wyszła z powrotem na korytarz, a równo z nią ze swojego pokoju wyszedł Harry. Zatrzymała się i uśmiechnęła się lekko widząc zaspanego i rozczochranego chłopaka. Już myślała, że szatyn jest na tyle zaspany, że zejdzie na dół nawet nie zauważając jej, ale gdy stanął u szczytu schodów, odwrócił nieco głowę i zmienił kierunek, zmierzając w stronę dziewczyny.
 - Gdzie byłaś, kiedy szukałem towarzystwa pod prysznic? - zachrypiał stając przed szatynką i lekko nachylił się nad nią.
 - A ty co? Wyglądasz jakbyś lunatykował. - uśmiechnęła się szerzej przyglądając się Harry'emu.
 - Potrzebuję.... kaaawy... - ochryple zajęczał, lekko się zachwiał i zgarbił, opierając czoło na ramieniu dziewczyny.
 - Fuj. Po co ci kawa? - Złapała go za barki i pchnęła do tyłu, żeby się wyprostował.
 - Miałem robotę w nocy. - powiedział i ziewnął szeroko.
 - Myślałam, że masz wolne...
 - Taak... ale Zayn prosił...
 - Pracujesz z Zaynem? - zdziwiła się.
 - Taa.. nieee... zadajesz za dużo pytań jak na tak wczesną godzinę...
 - Wiesz, że jest koło południa?
 - No właśnie... - zajęczał niezadowolony.
 - No... dobra... sama niedawno wstałam... Zayn ma kawę, śmierdzi nią w całej kuchni. Jak on ci nie daje spać, to może da ci przynajmniej kawę.
 - Czyli... nici ze wspólnego prysznica?
 - Tobie by się przydał zimny prysznic, a ja lubię gorące kąpiele, więc... niestety Harry.
 - Ale ty ładnie mówisz moje imię...
 - Harry... Miałeś iść po kawę, pamiętasz? - Ivy pchnęła go mocniej, żeby się wyprostował, odwróciła w stronę schodów i naparła na jego plecy, żeby chłopak się ruszył. Biedak był na tyle zaspany, że musiał się chwycić Ivy w czasie schodzenia ze schodów. Śmiejąc się ściągnęła jego rękę ze swojej talii, gdy byli już na dole. Nakierowała go na kuchnię i wepchnęła do środka.
 - Zayn... Dlaczego każesz temu biedakowi pracować w nocy? Patrz... wygląda jak zombie teraz. - powiedziała wyłaniając się zza chłopaka. - Musisz się z nim teraz kawą podzielić. - Szatyn prowadzony zapachem zaczął sam iść w stronę ekspresu do kawy, a brunet spojrzał na dziewczynę jak na kosmitę.
 - Ja każę mu pracować? - zapytał mrużąc oczy i przenosząc wzrok z dziewczyny na pochłaniającego kawę Harry'ego. - Ja mu ka... Harry. - warknął na szatyna.
 - Ej, Ivy... nie chcesz... o, miałaś ćwiczyć na rurze swoje te różne... figury. - odezwał się Niall patrząc to na Zayna, to na Harry'ego, to na Ivy, jakby nie mógł się zdecydować do kogo ma mówić. - Chodź, w końcu mi obiecałaś... - wstał, podszedł do zdziwionej dziewczyny i obrócił ją wyprowadzając z pomieszczenia.
 - Niall? Możesz mi powiedzieć co ty do cholery robisz?
 - Przyniosę laptop, co? A ty chyba musisz się przebrać do ćwiczeń, nie?
 - Niall! - chłopak wepchnął ją na schody nie zadając sobie trudu odpowiedzi na pytania dziewczyny.
 - Nieważne... Nie pytaj. Po prostuuu... eee... rozumiesz... na Zayna źle wpływają ostatnio wzmianki o pracy.
 - Myślałam, że jest już w porządku... - mruknęła dziewczyna marszcząc brwi. W końcu jak niedawno schodziła to brunet wydawało się, że wrócił do normy.
 - A nie.... jest lepiej... coś go najwyraźniej... wkurzyło, ale to raczej... chwilowe...
 - Raczej?
 - Słuchaj, chodzi o to, że Zayn taką ma już naturę. Taką...
 - Choleryczną?
 - No, tak... Dla nas to nic dziwnego, że raz jest zadowolony, za chwilę wścieknie się na coś, a pięć minut później znowu jest ok. Wszyscy z jego bliższego otoczenia są przyzwyczajeni, a ty nie jesteś tu na tyle długo, żebyś zdążyła przywyknąć, więc... chciałem ci oszczędzić jego bezsensownych wybuchów.... zupełnie się nie przejmuj... zaraz mu przejdzie. A teraz, przebieraj się. - Otworzył drzwi jej pokoju i wepchnął tam dziewczynę nie dając jej dojść do słowa.
Westchnęła lekko sfrustrowana, ale zaczęła przeszukiwać szafę w poszukiwaniu spodenek do ćwiczenia. Już myślała, że jest wszystko ok, skoro jakieś poszukiwane przez Zayna informacje się znalazły. Nie wiedziała, że człowiek może być aż takim cholerykiem. Jak oni z nim wytrzymują, skoro ciągle tak mu odwala bez powodu. Niall miał rację... zdecydowanie nie przywykła i nie była pewna jak długo miałaby tam siedzieć, żeby tak się stało. Przebrana opuściła pokój i zeszła do salonu, gdzie siedział już Niall, z laptopem na kolanach, a Harry leżał, zajmując pozostałą część kanapy. Postanowiła już nie komentować zachowania bruneta, mając nadzieję, że blondyn ma rację i szybko wróci mu lepszy humor. Chwilę porozciągała się, a potem wskoczyła na rurę próbując połączyć kombinację figur. Po paru próbach, gdy jej się udało, wrócił jej lepszy nastrój i uspokoiła się. Pomyślała, że jednak ćwiczenia nadal sprawiają jej sporą frajdę.

*****

 - Pójdziesz zawołać Zayna? - zapytała Nialla, próbując czy mięso jest odpowiednio miękkie.
 - Ja? Przecież oboje wiemy, że tobie idzie to dużo lepiej... Zresztą jak będzie głodny to...
 - Skończ. - warknęła, bo wiedziała, do czego to zmierza i dźgnęła chłopaka widelcem, na co teatralnie się skrzywił. Z westchnieniem skierowała się w stronę schodów. Po chwili znalazła się przed drzwiami pokoju bruneta i lekko zapukała.
 - Zayn...? - zapytała opierając się o framugę, czekając na jakąś reakcję. Kilkanaście sekund później drzwi się uchyliły i pokazał się w nich chłopak. - Zejdziesz na obiad?
 - Jasne, już idę. - odpowiedział z lekkim entuzjazmem w głosie. Dziewczyna uśmiechnęła się delikatnie widząc bruneta w lepszym humorze. Czyli jednak znalezienie informacji, których szukał było najważniejszym czynnikiem wpływającym na nastrój chłopaka. Kątem oka zobaczyła, że w jego pokoju panuje zdecydowanie mniejszy bałagan niż poprzednio. Ivy odwróciła się i zaczęła kierować się w stronę schodów, ale w połowie drogi została zatrzymana przez dwie ręce, które dziwnym trafem znalazły się na jej biodrach. Została zatrzymana i przyciągnięta do torsu bruneta, który nachylił się nad nią i cicho powiedział do jej ucha:
 - Widzę, że nadal tylko ty się przejmujesz.
 - Nie. - Odwróciła głowę w jego stronę. - Ja się jedyna nie boję. - Powiedziała zadziornie.
 - Jesteś najmniejsza i najsłabsza w tym domu... Może powinnaś zacząć?
 - Ej! Wtedy chodziłbyś głodny. - wystawiła język w jego stronę i zaczęła spychać jego dłonie z siebie. - Zresztą wystarczy mi silna psychika. - Chłopak tylko cicho się zaśmiał, puścił dziewczynę i podążył za nią ciągle uśmiechając się pod nosem.

______________________________________________________________________

pokażcie mi miłość
napiszcie mi coś
 co tylko chcecie, nie jestem wybredna :D

11 komentarzy:

  1. o boże co tu się dzieje????????!!!!!!!
    Jezus skąd tu bierzesz te wszystkie pomysły?!

    OdpowiedzUsuń
  2. Wspaniały jak zawsze kochana. Nie mogę nadziwić sie twoim talentem pisarskim. Wszystko jest tak spójne. No już nie wspomnę o fabule idealnie @love_hariana :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Co za mega rozdział!
    Szybko pisz kolejny!
    Och genialny ♥♥♡
    Kocham to

    OdpowiedzUsuń
  4. O matko jakie ty cuda piszesz kobieto... Umm...nie wiem co powiedzieć poprostu brak mi słów w pozytywnym słowa znaczeniu;D nie mogę doczekać wie nn pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  5. O J A P I E R D O L E ! !
    Tego to się w ogóle nie spodziewałam...
    Ten rozdział podobał mi się STRASZNIE !!
    Troszkę krótki, ale zajebisty :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny rozdział czekam na next ~cleo :D

    OdpowiedzUsuń
  7. cud miód i malina :D czekam na nexta :*

    OdpowiedzUsuń
  8. Kocham to opowiadanie ^.^
    I czekam na więcej ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. No supeeer! czekam na rozwinięcie akcji !

    OdpowiedzUsuń
  10. Kocham, nie mogę sie doczekać jak dalej sie rozwinie <3

    OdpowiedzUsuń