poniedziałek, 11 kwietnia 2016

.33 "przecież ty tam byłeś"

Cześć Ptaszyny!
Minął miesiąc, więc zaczęło mi się robić głupio...
Więc... mam jutro (a właściwie dzisiaj) test z 6848965 słówek, z których znam 5... jest po drugiej w nocy... ale co tam... przynajmniej napisałam ;P
Czy ta historia nie zaczyna robić się przesłodzona troszeczkę?
Bo takie jakieś mam wrażenie...

enjoy!

_____________________________________________________


Ivy zadowolona, że udało jej się wyciągnąć na górę obydwu chłopaków bez specjalnych uszczerbków na zdrowiu, wstawiła do piekarnika lasagne i pociągnęła Zayna do łazienki na dole, żeby zrobić porządek z jego dłońmi, ponieważ chłopak zbagatelizował potrzebę umycia i odkażenia miejsc, gdzie jego skórę znaczyła zaschnięta krew, tak samo jak lekką opuchliznę w okolicy kostek. Usadowiła bruneta przy umywalce i zdezynfekowała na wszelki wypadek miejsca pokryte krwią, a potem przytrzymała jego dłonie pod strumieniem zimnej wody. Chłopak przyglądał się dziewczynie bez słowa i zachowując neutralną minę pozwalał jej wykonywać wszystkie czynności, chociaż nie sądził, żeby było to potrzebne, ponieważ krew nie była jego tylko Tommy'ego, a opuchlizny nawet nie czuł, ale fakt, że szatynka tak się nim przejęła i stanowczo trzymała jego dłonie w swoich drobnych był sam w sobie ujmujący. Właściwie nawet nie zapytała go o to, tylko pociągnęła za sobą do łazienki. Było mu trudno samemu przed sobą przyznać, że było mu po prostu miło, że dziewczyna się nim przejmuje, mimo, że mogłaby na przykład wyrzucać im, że zostawili ją na pastwę obcego chłopaka. Właściwie to tylko dzięki niej w domu panował spokój, ponieważ dziewczyna mogła by być wkurzona o potraktowanie jej jak dziwki, a Zayn wtedy chodziłby wkurzony o to, że została pozostawiona z Tommym sama. A ona nie dość, że nie miała żadnych pretensji, to jeszcze uspokoiła bruneta. Tak więc chłopak siedział spokojnie, mając kolejny dowód zaufania i przywiązania dziewczyny. Poza tym, gdy teraz o tym myślał, wydawało mu się, że przekroczyła jakąś barierę.
- Nie bałaś się schodzić do garażu? - Mruknął cicho, odzywając się po raz pierwszy od jakiegoś czasu. Ivy skierowała na niego lekko zdziwione spojrzenie, chwilę milczała zastanawiając się nad sensem zadanego nagle pytania, a potem uśmiechnęła się do chłopaka delikatnie i wróciwszy wzrokiem do jego dłoni odpowiedziała cichym, ale pewnym głosem:
- Nie, przecież ty tam byłeś.
- No właśnie... - Mruknął krzywiąc się lekko, będąc świadomym, że to właśnie on może stanowić dla niej największe zagrożenie. Dziewczyna słysząc tę nietypową nutę w głosie chłopaka zakręciła wodę i spojrzała na bruneta analizując jego twarz.
- Zayn... możesz mnie nazwać głupią, naiwną albo jak chcesz ale jesteś... wiesz... wydaje mi się, że w tej chwili jesteś osobą, której najbardziej ufam i chyba jedną z niewielu, wobec której użyłabym w ogóle tego słowa.
- Wiesz, chyba przebywanie tu źle ci robi.. - Mruknął Zayn, ale na jego twarz wpłynął uśmiech.
- No, zdecydowanie rzuca mi się na mózg... - Westchnęła odwzajemniając uśmiech. Chwilę wpatrywali się w siebie w milczeniu, aż dziewczyna pokręciła lekko głową, wcisnęła brunetowi ręcznik w ręce i wyszła z łazienki. Po chwili byli ponownie razem w jednym pomieszczeniu, bo chłopak podążył jej śladem do kuchni. Zastali tam Nialla, który kręcił się w okolicy piekarnika zwabiony zapachem jedzenia. Mimo, że Zayn patrzył spode łba na Harry'ego mając do niego cały czas pretensje, udało im się zjeść w spokoju obiad, który zrobił się już wczesną kolacją, po której wszyscy się gdzieś rozeszli i w ten sposób Ivy znalazła się na górze razem z Zaynem w jego pokoju.
- Więc... przemyślałaś to i na pewno chcesz tu być? - Mruknął, chociaż był dosyć pewny odpowiedzi dziewczyny. Szatynka uśmiechnęła się siadając na kolanach chłopaka i przywarła lekko ustami do skóry na jego szyi.
- A co? Chcesz się mnie pozbyć? - Zapytała kładąc głowę na jego ramieniu.
- Cóż... jakbym mógł, to zrobiłbym coś dokładnie przeciwnego... Przykleiłbym cię do siebie albo zamknął w tym pokoju. - Mówił coraz ciszej opierając policzek na głowie Ivy. Znowu spostrzegł, że robi rzeczy, o które wcześniej nawet by się nie podejrzewał. Od kiedy pamiętał nie chciał się wiązać z żadną dziewczyną, nie potrzebował spędzać z nimi czasu, często wydawały mu się płytkie i nieciekawe. Całkowicie wystarczał mu seks, możliwość wyładowania się, a więź emocjonalna była kompletnie poza jego potrzebami. Teraz, przy Ivy, wszystko się przestawiło. Lubił mieć dziewczynę obok siebie, dawała mu jakieś dobre poczucie, którego nie potrafił nazwać czy wytłumaczyć, ale z nią było lepiej. Oczywiście, chciał mieć ją jak najbliżej w każdym aspekcie, i cielesnym i duchowym, ale wystarczyło mu stopniowe zbliżanie się do dziewczyny. Sama ta zmiana jego sposobu traktowania dziewczyny, która następowała jakby poza jego kontrolą wywoływała w nim z jednej strony zdziwienie, a z drugiej pewnego rodzaju rozdrażnienie. Zayn był typem człowieka lubiącego mieć wszystko pod kontrolą, więc to, na co nie miał wpływu zawsze wyjątkowo go denerwowało i chociaż w tym wypadku nie było to nic złego, chłopak miał problemy z zaakceptowaniem tego. Dodatkowo, dochodził do tego pewien niepokój, który co prawda był przez niego od czasu do czasu odczuwany w przypadku chłopaków, gdy coś się z nimi działo, ale gdy chodziło o szatynkę, uczucie to było silniejsze i pojawiało się gdzieś z tyłu jego głowy za każdym razem, gdy dziewczyna znikała z zasięgu jego wzroku. Tak więc, psychicznie relacja z dziewczyną była dla niego i dobra i zła, bo miał dzięki niej i spokój i powodowała jego zdenerwowanie, ale oba te uczucia uzależniały go coraz bardziej od drobnej dziewczyny siedzącej na jego kolanach. Teraz, gdy była tak blisko niego, po jego głowie nie błąkał się niechciany strach i chłopak czuł się dobrze. Jego umysł prześlizgiwał się po wydarzeniach tego dnia, jednak dużo wyraźniej przypomniały mu się dwie rzeczy. Zejście dziewczyny do garażu i to, co działo się w łazience. Ten dzień jakoś wyjątkowo pokazywał mu, że Ivy mu ufała.
- Mała.. może... po tym wszystkim... ciepła, rozluźniająca kąpiel? - Mruknął cicho w jej włosy. Dziewczyna nie spięła się jak bywało wcześniej, ale podniosła głowę z ramienia chłopaka i spojrzała na niego nie wiedząc co powiedzieć. Nie miała, co prawda, już takiego żywego obrazu jej byłego przed oczami, no i było jej u bruneta naprawdę dobrze, ale nie była jeszcze tak całkowicie pewna, czy jest na to gotowa. Chłopak nie zdziwił się wahaniem wymalowanym na twarzy dziewczyny, nawet spodziewał się go, ale postanowił nie rezygnować. Złapał szatynkę za podbródek i pocałował ją powoli, a gdy po chwili oderwał się od niej, oparł swoje czoło o jej i powiedział:
- Wiesz... rzadko idę na kompromis, ale dla ciebie mogę zrobić wyjątek. Jeżeli nie chcesz się rozbierać całkiem, to możesz zostać w bieliźnie. Już tak spaliśmy, ćwiczyłaś tak... - Propozycja chłopaka wywołała lekki uśmiech zadowolenia na twarzy dziewczyny, chociaż zanim wypowiedziała słowa zgody, nasunęło się jej jedno pytanie:
- A ty?
- Co ja?
- No... też się tak całkiem nie rozbierzesz? - Na twarzy bruneta pojawił się przez moment diabelski uśmiech.
- Ja, kochanie, nie mam z tym problemu. - Mruknął i wybuchnął śmiechem widząc minę dziewczyny.
- Zayn! - Ivy schowała twarz w zgięcie szyi chłopaka, który ciągle śmiejąc się przygarnął szatynkę mocniej do siebie. Gdy dźwięk jego śmiechu, który swoją drogą bardzo podobał się dziewczynie, tym bardziej, że dosyć rzadko go słyszała, ucichł, poczuła, że brunet podnosi się razem z nią z łóżka i gdy zaczął iść przed siebie, usłyszała:
- Wiesz, mała, że zrobię co chcesz...
Postawił, a właściwie posadził ją dopiero w łazience na szafce, a sam zajął się odkręcaniem wody. Gdy szum wypełnił pomieszczenie, uśmiechnięty zwrócił się przodem do dziewczyny, poświęcając jej nagle całą swoja uwagę. Chwilę wyjątkowo intensywnie się w nią wpatrywał, żeby wreszcie powiedzieć:
- Pomóc ci czy sama się rozbierzesz? - Gdy już chciał chwycić za skraj jej bluzki, Ivy uśmiechnęła się i pokazała mu język.
- Chyba sobie poradzę. - Mruknęła i zdjęła koszulkę, zanim chłopak zdążył ją dotknąć. Potem zeskoczyła na posadzkę i zajęła się ściąganiem spodni, będąc bacznie obserwowaną przez bruneta. - Zayn... a ty zrezygnowałeś z kąpieli? - Zapytała, gdy złapała jego wzrok studiujący jej bladą skórę. Chłopak tylko posłał jej uśmiech i nie spuszczając z niej swoich czekoladowych tęczówek zgrabnym ruchem pozbył się koszulki. Dopiero teraz uderzyło ją to, ile tuszu pokrywa skórę chłopaka. Wcześniej nie miała okazji tak otwarcie pogapić się na jego tors, więc mimo, że wiedziała, że brunet ma trochę tatuaży, jakoś nie zdawała sobie sprawy, ile ich jest. Nawet nie zauważyła kiedy pozbył się spodni, a Zayn, w samych bokserkach z logiem batmana stał przed nią. Z uśmiechem wziął dziewczynę na ręce i już po chwili usadowił się z nią między nogami w ciepłej, pachnącej wodzie. Sam oparł głowę o krawędź wanny i z błąkającym się po jego twarzy uśmiechem przymknął oczy. Ivy stwierdziła, że nie czuje się niekomfortowo w żadnym stopniu, więc zakręciła wodę, która zdążyła już wypełnić wannę, obróciła się przodem do chłopaka i wykorzystując jego ramię jako poduszkę przykleiła do niego swój policzek również przymykając oczy.
- Zayn?
- Hm?
- Skąd masz tyle tatuaży?
- Nie wiem... jakoś się zebrało trochę... Mam kilku znajomych, którzy pracują w Londynie, więc co jakiś czas wpadam do nich... albo oni tutaj...
Kolejne ponad półgodziny spędzili na trochę urywanej leniwej rozmowie, na różne, ale niedrażliwe tematy. Potem woda zaczęła robić się zbyt letnia, a Ivy zaczęła robić się zbyt senna, żeby zwrócić na to uwagę, więc Zayn podniósł się do pozycji siedzącej, sadzając sobie dziewczynę na udach, żeby ją rozbudzić.
- Mała, wiem, że jest ci tu dobrze, ale woda będzie niedługo zimna, więc przenosimy się do łóżka... no malutka... bo cię sam z tych mokrych ciuchów porozbieram... - Uśmiechnął się, gdy ten argument trafił do świadomości dziewczyny, która podniosła głowę i zmrużyła na niego oczy:
- Jesteś...okropny... - Westchnęła i przetarła twarz mokrymi dłońmi.
- To już wiem, mała...
- Dlaczego mała? - Dla Ivy w stanie niecałkowitego rozbudzenia pytanie to miało dużo więcej sensu niż mogłoby się wydawać.
- Co dlaczego?
- Dlaczego mówisz do mnie mała... nie Ivy czy jakoś inaczej, tylko zawsze „mała”?
- Ymm... - Chłopak przez chwilę milczał i gdy już zaczęła myśleć, że nic jej nie odpowie, kontynuował: - Mała, bo ma mi to przypominać dwie rzeczy: jesteś krucha i cholernie nie chcę zrobić ci krzywdy, poza tym, mimo, że jesteś kurwa cholernie seksowna, to masz... coś jakby z dziecka, jakąś delikatność, niewinność... nie wiem.. ale to tak bardzo odróżnia cię od dziewczyn z którymi byłem... I wiem, że nie chcę traktować cie jak tamte. - Mruknął patrząc raczej na obojczyk Ivy, niż w jej oczy, a gdy umilkł, nie czekając na niezręczną ciszę złapał dziewczynę tak, żeby móc ją podnieść i wyszedł z nią z wanny. Owinął ich dużym, miękkim ręcznikiem i opuścił łazienkę. Pozwolił jej stanąć na własnych nogach dopiero przy łóżku, a sam odszedł, żeby znaleźć coś suchego do ubrania dla siebie i dla dziewczyny. Śledziła jego ruchy w ciszy, która została przez niego przerwana dopiero, gdy odwrócił się do niej niosąc jej swoją koszulkę.
- Jak będziesz się na mnie tak dłużej patrzyła to wpadnę w jakąś traumę. - Jęknął podając jej materiał. Oboje czuli, że to, co wcześniej powiedział było czymś nowym w jego ustach, ale było bardzo prawdziwe, więc teraz Zayn czuł się nieswojo, nieprzywykły do mówienia o swoich uczuciach, a Ivy... błądziła za chłopakiem zdziwionym wzrokiem, nie wiedząc ani co powiedzieć, ani co zrobić. Dopiero, gdy oboje byli przebrani, szatynka podeszła do ciągle unikającego jej wzrokiem bruneta, pociągnęła go za rękę w stronę łóżka, na które się wdrapała i gdy ich oczy były na równym poziomie, Ivy z uśmiechem rzuciła się na chłopaka, zarzucając na jego szyję ramiona i wtuliła się w niego mocno. Ani ona, ani on nie potrzebowali w tej chwili słów, wystarczył ten roześmiany uścisk, żeby było dobrze. Tylko tyle albo aż tyle, żeby chłopak z powrotem ze spokojem patrzył prosto w jej granatowe oczy.

19 komentarzy:

  1. Kocham to! :) nie byłabym sobą gdybym nie przeczytała tego kolejny raz :)

    OdpowiedzUsuń
  2. OMG �� Uwielbiam ten styl pisania i czekam na kolejne rozdziały ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. Błagam kontynuuj pisanie!!! �� Tak fajnie sie to czyta ��

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki :) nie martw się, mam wolne i zbieram się do kolejnego rozdziału :D

      Usuń
  4. Kontynuuj i dodawaj kolejny rozdział, czekamy xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. postaram się już niedługo coś wrzucić :)

      Usuń
  5. Proszę, dodaj kolejny rozdział *.* Genialnie piszesz, ta historia mnie bardzo intryguje, kochana ^^ Świetnie piszesz, tylko dodawaj częściej xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję bardzo! cieszę się, że Ci się podoba :D już prawie mam wakacje więc wracam! :D

      Usuń
  6. Proszę, dodaj. Nie mogę się już doczekać, ponieważ ta historia mnie niesamowicie zaintrygowała i świetnie piszesz *-*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję! w weekend biorę się za rozdział! :D

      Usuń
  7. Jejciu! Znalazłam tego bloga jakieś 1,5 tyg. temu. Przeczytałam wszystkie rozdziały, a ten z 5 razy. Jestem wniebowzięta i daję Ci wenę, więc pisz i dodawaj. Pozdrawiam cieplutko ^^

    OdpowiedzUsuń
  8. Ej no, Słonko, co się z Tobą dzieje? Wiesz, ile czasu minęło? Myślę, że zamierzasz coś tu jeszcze dodać...

    OdpowiedzUsuń
  9. Błagam dodaj wreszcie rozdział.... Czekam i czytam każdy rozdzial po 100 razy....

    OdpowiedzUsuń
  10. Ale nakopie Ci do czterech literek jak się zjawisz.. zobaczysz. Katujesz mnie i innych tym czekaniem! Wykonczysz mnie! Będziesz musiała się ostro tłumaczyć młoda damo! Oj tak! Mam nadzieję, że masz dobre wytłumaczenie.
    No dobra a teraz to całkiem serio, mam nadzieję że nic Ci się nie stało i po prostu jesteś na wakacjach i dobrze się bawisz.
    Znowu przeczytałam wszystko od początku.. znam już to opowiadanie od deski do deski.
    Tęskni mi się za naszą wymianą zdań.
    Wróć!!! ^^

    OdpowiedzUsuń
  11. Błagam, napisz chociaż, że nic Ci nie jest i jesteś cała i zdrowa 😩

    OdpowiedzUsuń